logo
Wróć na stronę główną

PROZA

Szkice Ewy Baśnie Ewy Opowiedz Anno cz. I Opowiedz Anno cz. II Opowiedz Anno cz. III Opowiedz Anno cz. IV Opowiedz Anno cz. V
Pamiętnik pacjenta
Wspomnienia

Pamiętnik
z dnia

10 listopad 2000r.
23 grudzień 2000r. 14 marzec 2001r. 01 maja 2001r. 09 styczeń 2002r. 28 maja 2002r. 07 lipiec 2002r. 22 listopad 2002r.

BRANICE, DNIA 10 LISTOPAD 2000 ROK.
PIĄTEK ROBOCZY

Wstałem późno. Zgoliłem zarost szyi i twarzy. Użyłem maszynki „Gillette”, pędzla do golenia oraz wody ciepłej i zimnej. Umyłem twarz i szyję. Wyszczotkowałem zęby szczoteczką „Colodent” oraz pastą. Na śniadanie zjedliśmy zupę mleczną z lanymi kluskami pszennymi. Zjedliśmy po dwie kromki chleba żytniego. A.G. postraszyła Mnie z rana. Zagroziła Mi Januszowi wredna Dakini. Starłem kurze z szafek. Pisałem w Redakcji „Zygzaka”. Zjadłem czosnek i poczęstowałem Lucjusza Gracjusza (Ryszarda S.). Znów dzwony dzwonią.
  Wrócił Pan J.T. zwanym „Horacym” (Tulku reinkarnacja) oraz „Demczokiem” i „Czakrasamwarą” (świętym Buddą Tybetańskim). W TV na filmie Francuz oszalał i znokautował zamiast boksera to własną małżonkę. Dzieci francuskie współżyją seksualnie ze sobą. Pani Jolanta zrobiła Mi Januszowi Hoffmanowi sprawunki (zakupy); 1 kg cukru (biały kryształ) i herbatę „Younan”. Marian S. przesypał kawę swoją do swego słoika. Czuje się już jesień.
   W TV pokazali jak jakiegoś psa ludzie zostawili na rozstajnych drogach. Pijany J. T. wydzierał się na cały głos na cały korytarz. Każą Mi Januszowi dźwigać ciężkie baniaki. „Mon cher Papa at Mon cher Mama”. Do 12.45 na obiad zjedliśmy pierogi ruskie ze smażoną cebulą na oleju oraz zupę fasolową. Jak Głupi Jaś Fasola do zupy wziąłem leki rozpuszczone z kieliszka. Przywitałem się z grubą Elżbietą i Siostrą. Jak szedłem na obiad to spotkałem E. - Złego Cerbera z Oddziału. Zadała Mi wiele cierpienia. Szprycowała Mnie Janusza „Haloperidolem”, „Scopolaminą”, „Fenaktylem” i innymi specyfikami psychotropowymi celem ukatrupienia Mnie Janusza i nie tylko Mnie. Nawet Mariana S. obaliła „Fenaktylem” tak, że padł w kiblu, o czym doniósł mi R. Natomiast S.C. pękło serce na Podsądnym i umarł (o czym doniósł mi J. P. i się powiesił. Jest pochmurno i zimno.
   Jestem ogolony i czysty. Ktoś uciekł i ścigają go po terenie. Prawie wszystkie liście z drzew liściastych opadły. Czekam zakupów od Pani J. M. Żadna po nocach Mnie nie kocha. Pojmali silnego jak tur W. S., ponieważ uciekł. Jest teraz bardzo zły i zagniewany - wręcz wściekły. Jest popołudnie. Składałem z Panią J. firany w magazynie. Przypilnowałem magazynu. Wyczyściłem szklankę szczoteczką „Colodent”, oraz pastą „Blend a med” i użyłem ciepłej i zimnej wody. Piszę wspomnienia z „Martwego Domu”. Jestem na Psychiatrii uwięziony od 12 miesięcy mocą paragrafów. Sześć miesięcy spędziłem na Oddziale Podsądnym w Morawicy k/Kielc + sześć miesięcy we wsi Branice na Oddz. E II (obecnie C-M). Na Psychiatrii K. się onanizował i cieszył mordę z wielkiej rozkoszy. Do 15.25 przebrałem czystą koszulę flanelową i czyste skarpety oraz czyste spodnie bawełniane (100% „Jeansowe” niebieskie). Ubrałem też buty zimowe, czarne skórzane oraz je zasznurowałem. Opróżniłem kieszenie ze śmieci oraz przełożyłem to co użyteczne do czystych spodni.
   Jestem w Redakcji Miesięcznika „Zygzak”, czyli Redaktorem (dziennikarzem sztuki). Wszyscy, nie wiadomo dlaczego, niszczą Mnie Janusza i Moją Cesarską Rodzinę. Dobrze jest pić a źle jest gnić w trumnie i rozsypywać się w proch ziemi i nic. Wszyscy Ludzie, a w szczególności Kobiety (samice ludzkie) walczą ze Mną Biednym Sierotą i Synem Ubogiej Wdowy. Podarowałem 0,5 szklanki wody mineralnej - wiejskiej ze studni Artezyjskiej(102 m pp. ziemi). Moja Mateńka jest cała schorowana i biedną, ubogą Wdową. Ja Janusz nic nie mam oprócz Swojej Świadomości i Ciała ludzkiego dzięki zasłudze i heroicznej pracy Mojej Ubogiej Matki. Coraz więcej lat przybywa a Nam się tak bardzo chce Żyć. Jestem w Redakcji „Zygzaka”. Jest ciepło. Do 9.43 wypiłem herbatę „Hil Top”. Temat; Rozkosz i Szczytowanie. Skończyłem przepisywanie na komputerze (elektronicznym mózgu). Do 15.08 kupiłem do kąpieli mydło, szampon ziołowy oraz krem do golenia. Kupiłem pastę do zębów „Fluorodent”. Dałem M. S. (Janowi III Sobieskiemu i nauczycielowi odwagi) 4 łyżki stołowe miodu pszczelego. Do 16.15 wyniosłem 15 kg śmieci z kosza na śmieci (z koszem na śmieci, w koszu na śmieci) do kontenera żelazno – stalowego, pordzewiałego. Do 16.27 naostrzyłem ołówek polski z gumką, do pisania w zeszycie.
   Na kolację zjedliśmy po zupie ciepłej, 2-3 kromki chleba białego. Kromki były ze smalcem wieprzowym. Zaopatrzyłem salę 229 w 2 litry herbaty „bromowej”. Sosna wejmutka to po łacinie „Pinus strobus”. Wypiłem 1/4l kawy zbożowej. Do 17.43 na kolację zjedliśmy zupę z podrobów wieprzowych i chleb ze smalcem. Zjadłem kanapkę chleba żytniego białego. Do 18.45 wykąpałem się mydłem zachodnim i szamponem zachodnim, gąbką i ciepłym prysznicem. Do 18.50 ręcznikiem frotte wytarłem ciało Swoje. Nasmarowałem maścią „Propolisową” (7 %) pięty stóp Swoich. Podudzia też nasmarowałem maścią „Propolisową”. Także na prawej ręce i łokciu. Do 19.02 wypiłem 1/16 naparu z „Maku niebieskiego”. Zjadłem chleb z łyżką „Miodu pszczelego”. Dałem Lamie T. O. słoik po miodzie. Opłukałem słoik z nasion maku. Do 19.19 przepłukałem skarpety. Do 19.37 zjadłem jeden ząbek czosnku. Popiłem wodą „Braniczanką” Dostałem leki i zasnąłem w sali 229 na Oddziale C-męski.
   Życie Ludzkie jest krótkie jak oddech i nie warto gromadzić materii, bo i tak umierając nic nie bierzemy ze sobą do grobu, czy też rozpuszczając się w światło nawet odzienia nie bierzemy. KONIEC DNIA. KONIEC.

Janusz Hoffman

Początek strony

Valid XHTML 1.0!

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 17-06-2005