logo
Wróć na stronę główną

FELIETONY

O kłamstwie słów kilka
Na drodze do trzeźwości - list do Boga
Czy wszystko przez przypadek? Zaufanie Tolerancja Komputer - bez obawy, to tylko maszyna Z sercem na dłoni

Na drodze do trzeźwości - List do Boga

Boże!
Jeżeli mogę, to pragnąłbym z Tobą porozmawiać, chociaż modlitwa i obcowanie z Najwyższym na co dzień w myślach, szarugach płynącego deszczu, jak w promieniach słońca, zresztą wszędzie, jest na co dzień, bo Jesteś Wszechobecny i myślą nawet swą nie zdołam Cię okłamać, niekiedy okłamując siebie, bo Ty już wiesz i Rozumiesz.
Wybacz, że w tak prosty sposób płyną te słowa układając się w jakąkolwiek całość, bo wiarę pokładam w tym, że będą zrozumiane.
Gdyby ta kartka białą pozostała, a myślą swą kierowałbym swe słowa; nie potrzebowałbym pisać, gdyż zrozumianym bym został, bo Ty wiesz i to jest moja wiara, że gdziekolwiek bym był, byłbym z Tobą, cokolwiek bym czynił, czy dobro czy zło, to obecność Twa byłaby...
Na dzień dzisiejszy trzeźwy dla mnie, na dni zadumy i melancholii, beznadziei, smutku i łez, jak i okoliczności radości i zwykłej codzienności wierzę, że Jesteś przy mnie, chociaż dopadają mnie chwile niedociągnięć, grzechu dla Ciebie smutkiem tchnące, to jesteś Wszechmocny i Miłosierny. I znów, i znów któryś tam raz z kolei krzywdę Ci wyrządziłem raniąc Cię i żałując za swe słabości nie zdoła Ci wynagrodzić zła, które uczyniłem.

Jesteś Miłosierny i ufam w to, że chociaż wynagrodzić Ci nie zdołam zadanego „ciosu”, to ufam, że zostanie mi to wybaczone. Żal za grzechy, niekiedy nie w pełni zrealizowany, pozostawiający jakąś tam skazę na duszy, nie jest zadawalający, za co kajam się przed Tobą prosząc o wybaczenie, bo w swej modlitwie mogłem zapomnieć coś, ale Ty i tak wiesz o mej szczerości.
Imię Twoje Panie nazwałbym DOBREM i chociaż słowem człowiek praktycznie nie potrafi określić tego, co dotyczy Ciebie, czy nazwać jakimkolwiek odpowiednikiem, to wszystko to, jak i okoliczności nazwałbym WIARĄ w CIEBIE i każda czystka dotykająca mnie, czy ciała czy duszy, jest Twym udziałem.
Byłem zrozpaczony, złem przesiąknięty i zgnilizną tego świata, a Ty, chociaż prosiłem Cię o unicestwienie, dałeś mi szansę, bo Ty z kolei wierzysz w mą poprawę i dobro. Hołdując ziemskie szczęście i chwile radości kierowałeś mną temperując moje usilne pałające ułudą temperamenty.

Ty Jesteś ciągle ze mną i będziesz dając mi kolejne szanse. Gdy je wszystkie, Twym zdaniem, wykorzystam i stanę pełen pokory przed Tobą, ja podziękuję Tobie, że dałeś mi WOLNĄ WOLĘ WYBORU i to co czyniłem za życia w wielkiej mierze zależało ode mnie samego. Dziękuję Ci za to, jaki jestem, dziękuję Ci za to, że jestem chory na alkoholizm, bo poznałem wnikliwie siebie, życie chaosu i brudu, życie kłamstw, obłudy, nieszczęść i nieprawości. Poznając te wady, a patrząc dogłębnie w siebie, samokrytycznie oceniając, a najważniejsze rozumiejąc innych, dane mi było przez Ciebie drogowskazy, jak nie powinno się żyć, a idąc w tym kierunku znów dałeś mi WOLNĄ WOLĘ WYBORU!
Dziękuję Ci, że Jestem, a patrząc na siebie z perspektywy dobra ocenić nie mogę siebie, bo krzywe zwierciadło własnego życia zniekształciło wizerunek mej duszy i całego siebie. „Wierzę w Ciebie Boże Żywy…” i to jest dla mnie prawdą, wartością mi daną, dobrą i szczerą.

Prośbę kieruję do Ciebie; Boże bądź ze mną i z innymi „maluczkimi”, bo tak jak Ty mówisz; w każdym jest coś dobrego i każdemu jest dana WOLNA WOLA WYBORU DRÓG, a z której skorzystamy, to indywidualna rzecz. Chociaż znów WIERZĘ, że tak jak mnie, tak i innych nie opuścisz w potrzebie, bo jesteś Miłosierny.

Tak więc proszę Cię o Pogodę Ducha i o to abym rozumiał wszystkich i był przez nich rozumiany. Proszę w ostatnich słowach o miłość, żeby zakwitła tam gdzie jej brakuje, o zgodę, gdzie wrogość panuje, o kromkę chleba, by nikomu jej nie zabrakło. Resztę pozostaw ludziom, bo świat budują sami swymi wartościami i siłą, a słabym zaś jest ten co dużo ma, a chciałby więcej.
Dziękuję za dzień dzisiejszy Boże!

Dla Ciebie pęk kwiatów
Dziękczynieniem za łez
Otarcie rąk miłosierdzia!
Dla Ciebie słowa modlitwy
Za prawdy cnót kierunek
Na rozstajach dróg życia!
Dla Ciebie chleb powszedni,
Który biednym rozdajesz
Całując czoło żebraka!
Dla Ciebie myśli tchnienie,
Które z chaosu marzeń
Ziarnem prawego istnienia!

śp Wiesław Matuszewski

Początek strony

Wykonał: Hieronim Śliwiński dn. 30-08-2005